|
Zakładki:
Dobre blogi
Gdzie mnie znajdziesz?
Ulubione strony
|
poniedziałek, 08 lutego 2010
O blogu słów kilka
Przyznam szczerze, że do napisania tej notki zmotywował mnie komentarz Klaudii - Klasycznej.
Tak, faktem jest to, że strona jeszcze jakiś czas temu była aktualizowana na bieżąco. Aktualnie rozważam jednak czasowe zawieszenie bloga. Powodów jest kilka -
a) mam teraz na głowie ważniejsze sprawy - jakby nie było, jestem tegoroczną maturzystką i powinnam przynajmniej teoretycznie więcej czasu poświęcić na naukę. b) ostatnio praktycznie w ogóle nie mam dostępu do nowości muzycznych - a w związku z tym, że przynajmniej na tę chwilę najczęściej piszę o muzyce (dział Recenzje rozwijał się w miarę prężnie), tematów jest znacznie mniej. Na recenzowanie starych płyt nie mam ochoty, tak samo jak na suche informowanie o czymś. c) nigdy nie lubiłam owijać w bawełnę, więc muszę wspomnieć również o moim słomianym zapale, który często skutecznie studzi moje różnorakie zapędy. Nie jest tak, że nie chcę pisać i prowadzić bloga - nie zamierzam go kasować, ale na chwilę obecną na blogu raczej nie będzie nic nowego. Nie umiem określić, ile zajmie to czasu. Może jednak najdzie mnie ochota na napisanie czegoś, a może lepszym momentem na pisanie będzie czas już po maturach. Nie mam pojęcia. Traktuję to jako czasowy spadek formy i brak czasu - ale nie jako rezygnację :) Do szybkiego usłyszenia (przeczytania) :-)
sobota, 16 stycznia 2010
Blog Roku 2009 - głosowanie
Kolejny etap w konkursie na Blog Roku rozpoczęty. Zgłosiłam się właściwie dla celu promocji mojej witryny. Zdaję sobie sprawę, że jest wręcz masa blogów lepszych od mojego. Mój staż jest również dosyć krótki (jeśli chodzi o prowadzenie Freshlook - bo staż w pisaniu jest większy :-)) Jeśli jednak chciałbyś/chciałabyś oddać swój głos na moją stronę - dziękuję i zachęcam.
Jak to zrobić? Wyślij SMS-a o treści E00087 pod numer 7144. Koszt SMSa to 1,22 zł. Dochód z SMSów zostanie przeznaczony na pomoc osobom niepełnosprawnym.
http://www.blogroku.pl/freshlook,gw7gv,blog.html - można też kliknąć tu i zobaczyć Zasady i wszystko inne.
środa, 23 grudnia 2009
Co chciałabym dostać na Gwiazdkę?
Jakich prezentów życzyłabym sobie na Święta? Większość pewnie nierealna do spełnienia, ale pomarzyć można ;-)
1. Dużo ciuchów, pod warunkiem, że to ja bym je wybierała. 2. Kilka fajnych pasków. 3. Jakieś wypasione buty Nike, Adidasa lub Reeboka. 4. Ze dwie pary fajnych obcasów. 5. I w ogóle mnóstwo butów. 6. Dwie bardzo ładne sukienki na studniówkę. 7. Dużo fajnych książek. 8. Wszystkie książki Cobena. 9. Książkę "ABC dziennikarstwa" Lisa, Ziomeckiego i Skowrońskiego. 10. Kilka fajnych nowości płytowych. 11. Szybszą prędkość neta i lepsze łącze. 12. Pieniądze (tak z 5 tysiączków). 13. Spokój i opanowanie. 14. Wyjazd do Londynu. 15. Laptopa. 16. Kilka fajnych filmów na DVD. 17. Prawo jazdy. 18. Samochód. 19. Zdrowie, szczęście i miłość. 20. Maturę z polskiego i WOSu w maju na 100%. 21. I z matmy na co najmniej 30%. 22. Dobre perfumy. 23. Dobry sprzęt audio. 24. Lodówkę słodyczy. 25. Pracowitość. 26. Sumienność. 27. Fajne imprezy. 28. Ciekawe znajomości. 29. Lepszą pamięć. 30. Rower, bo stary jest zepsuty. 31. Karnet na basen. 32. Wycieczki w różne fajne miejsca. 33. Mieszkanie w Łodzi.
Zapewne byłoby tego jeszcze więcej, ale teraz nic mi nie przychodzi do głowy ;)
niedziela, 13 grudnia 2009
Pjus - Life After Deaf
Solowa płyta Pjusa jeszcze na długo przed premierą stała się dużym wydarzeniem, nawet poza środowiskiem hip-hopowym. Wszystko przez to, że raper jest prawdopodobnie ewenementem na skalę światową – ze względu na to, że jest... głuchy. Muzykowi wycięto trzy duże guzy, dwa z nerwów słuchowych i jeden z kręgosłupa. Wszczepiono mu dwa implanty pniowe, które można nazwać sztucznym, cyfrowym słuchem. Dzięki nim nie stał się osobą całkowicie głuchą. Dla 27-letniego mężczyzny, zajmującego się muzyką, utrata słuchu to chyba najgorsze, co może się przydarzyć. Jak jednak widać, Pjus wcale się nie poddał, czego dowodem jest solowe wydawnictwo pt. „Life After Deaf”. MC zapowiadając solówkę, mówił – “Moje hardkorowe życie dostarczyło mi trochę tematów, mam o czym mówić”. Sama z niecierpliwością czekałam na ten album. Karol Nowakowski wprawdzie nie jest w gronie moich ulubionych wykonawców, ale generalnie zawsze darzyłam go sympatią. Przede wszystkim lubię jego charakterystyczne flow, chociaż trzeba przyznać, że warszawiak nigdy nie imponował techniką i nie zbliżał się chociażby do poziomu kolegi ze składu – Mesa. Jak wypada debiutancki materiał członka 2cztery7? Przyznam, że spodziewałam się czegoś lepszego, a sam krążek raczej mnie rozczarował. Lepsze momenty przeplatają się z – nazwijmy to po imieniu – zwyczajnie słabymi. Obiektywnie rzecz biorąc, tych drugich jest więcej. Mówiąc o plusach, wymienić można singlowy kawałek „Głośniej od bomb”, dedykowany głuchoniemym bohaterom Powstania Warszawskiego. Moją uwagę zwrócił też track pt. „Takie buty” – szczera i autentyczna historia choroby rapera. Zaś za najlepszy punkt albumu uważam singiel „Nie mówię szeptem” (brawa również za znakomity teledysk!). Reszta kawałków to numery słabe lub przeciętne, często lepiej od samego Pjusa wypadają w nich goście (m.in. Eldo, Pelson, Włodi). Muzyk rapuje w znacznej większości o swojej chorobie. Zapewne był świadomy, że słuchacze zarzucą mu monotematyczność („Możesz być znużony tekstami na tej płycie lub rzygać już odmianą czasownika słyszeć, ale nabierzesz szacunku do tych wersów, Pjus nigdy nie powalał techniką, a na „Life After Deaf” jest to jeszcze bardziej widoczne. Z wiadomych względów raper brzmi dosyć specyficznie – głównie mowa o intonacji, akcentowaniu i tempie rapowania. Muzycznie dominują podkłady surowe, klasyczne, mroczne, z mocnym bassem, perkusją i werblem. Były tworzone z myślą o tym, żeby raper wszystko wyraźnie słyszał. Na innych bitach Nowakowski nie mógłby zarapować. Brawa należą się warszawiakowi za nagranie krążka i niepoddanie się przeciwnościom. Należy jednak mimo wszystko obiektywnie spojrzeć na tę płytę. Pjus zaproponował słuchaczom muzykę przeciętną, a nawet zwyczajnie słabą. „Life After Deaf” nadaje się na jedno, góra dwa przesłuchania. Pozostaje liczyć na to, że Pjus być może kiedyś, w przyszłości wyda lepszy materiał.
wtorek, 08 grudnia 2009
#5 - Błyskawicznie
Przesłuchiwane- 1. James Blunt ("All Lost Souls - Deluxe Edition") 2. Depeche Mode ("Sounds Of The Universe") 3. Keane ("Hopes And Fears") Polecane - Zeus ("Album Zeusa") - w trzecim "Błyskawicznie" wspominałam o drugiej płycie łódzkiego rapera. Jest to moje pierwsze zetknięcie z jego twórczością. Muszę przesłuchać też debiutancki krążek pt. "Co nie ma sobie równych". Do rzeczy jednak - nie mam zamiaru recenzować "Albumu Zeusa", bo nie mam nawet punktów odniesienia i za mało wiedzy o jego rapie. Od dłuższego czasu słucham tej płyty i naprawdę mi się podoba - Zeus ma dosyć luźny styl i dosyć dobre flow. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na teksty - często żartobliwe i na luzie, ale zapadające w pamięć. Brawa za kawałki - "Piosenka dla ofiar mody", "Im bliżej tym dalej", "Mamy tu funk dla ciebie"... A zresztą, polecam całą. Wkrótce na blogu - niedawno zapowiadałam recenzję solówki Ras Luty, ale w związku z tym, że "Jeśli Słyszysz" w tajemniczy sposób zginęło mi na dysku, na razie się tu nie pojawi. Być może przypadkowo wywaliłam do Kosza - trudno :-P W zamian za to niedługo powinna pojawić się recka płyty "Life Ater Deaf" Pjusa, z którą już miałam do czynienia.
sobota, 05 grudnia 2009
Pablopavo & Ludziki - Telehon
Debiutancki album Pablopavo określany jest przez niektórych jako wydarzenie muzyczne 2009 roku. Czy to opinie przesadzone? Trudno powiedzieć, ale mogę przyznać z czystym sumieniem, że jest to krążek bardzo dobry. Wokalista, znany przede wszystkim ze znakomitego składu Vavamuffin swoją solówką udowadnia, że odnajduje się nie tylko w stylistyce reggae. Na „Telehonie” sprawnie żongluje gatunkami, dając słuchaczom prawdziwy muzyczny rarytas. Nie jest jednak prawdą, że Paweł Sołtys całkowicie zrezygnował z rytmów reggae. Świadczy o tym dynamiczny, pełen pozytywnej energii numer „Aleale”. Generalnie, stężenie ragga-rapu na albumie wprawdzie występuje, ale i tak zawartość krążka odbiega od zwyczajowej konwencji wokalisty. „Telehon” bowiem to dzieło o wiele bardziej zróżnicowane muzycznie. Co mam na myśli, mówiąc o tej różnorodności? Utwory typu „XXL Yeti Funk” lub „Się mi to nie” to idealny przykład na wykorzystanie funku. Dużym zaskoczeniem jest też podążenie Pablopavo w stronę klimatów kojarzących się z twórczością Maćka Maleńczuka, Pidżamy Porno i Strachów Na Lachy („Dym Dym”, „Jurek Mech”). Płytę kończy znakomity żywiołowy track pt. „Na nowo”, z niesamowitym potencjałem koncertowym, przy którym kończyny same rwą się do ruchu. Instrumenty użyte na płycie to m.in. skrzypce, gitary, trąbki, akordeon, a także urządzenia elektroniczne. Pablopabo pokazał się też jako znakomity tekściarz. W materiale nie brakło świetnych, pomysłowych storytellingów. I tak, słuchamy ballady „Jurek Mech”, nieszczęśliwie zakończonej historii miłosnej ekspedientki z pasmanterii („Z fartem dziewczyna”) czy monologu nastolatka planującego zbrodnię na ukochanej („C.S.I Stegny”). Na marginesie – w tego typu kawałkach Pablopavo kojarzy mi się z Fiszem, ale jest to tylko nieznaczne podobieństwo. Na płycie znalazło się też miejsce dla bardziej refleksyjnych i nostalgicznych piosenek typu „Do stu”, gdzie wokalista zwierza się - „Jestem ostatnim, który chciałby nie trzymać twojej dłoni”. Czasem wokalista serwuje dawkę ironicznych wersów („Telehon”, „Piosenka ze śmieci”). Warszawiak niewątpliwie posiada zmysł obserwacji, a także talent literacki (można wyłapać takie smaczki jak „ślinoplujki parlamenckie” czy „grafomanologopiczki”). Fakt jest taki, że warszawiaka lubiłam zawsze, a co za tym idzie, również reprezentowany przez niego styl. Na albumie też wykorzystuje wszystkie swoje atuty - mowa na przykład o wyśmienitej dykcji. Podziwiać można też umiejętność nawijania długich i skomplikowanych partii wokalnych – co jest swego rodzaju wizytówką Pablopavo. Cały materiał jest pełen pozytywnej energii i marzę, żeby kiedyś znaleźć się na koncercie wokalisty i poczuć ją na żywo. Debiutancki materiał Pablopavo to krążek ciekawy, kreatywny, zaskakujący i – przede wszystkim – bardzo dobry. Kiedy więc wokalista w „Intro” nawija „Pablo zaszczyt tu ma, zaprosić Cię na płytę, gdzie cała ferajna, pozostawiła pot, uśmiech i łzy, ażebyś odrobinę dźwięku miał albo miała Ty” radzę iść za jego wskazówką. Warto!
środa, 02 grudnia 2009
Coma - Hipertrofia
Zrecenzowanie trzeciego krążka Comy odkładałam najdłużej, jak się dało. Wszystko przez to, że moje uczucia były dosyć mieszane. Powiem to już na samym początku – nie jest to album łatwy. Przyznać jednak trzeba, że grupa porwała się na płytę oryginalną, ciekawą, intrygującą i – tak, niezwykłą. Przede wszystkim – dla zrozumienia całego materiału kluczowy jest fakt, że „Hipertrofia” to koncept album. Pomysł chwalić trzeba, zważywszy na to, że mało kto decyduje się w Polsce na taki krok. Hipertrofia oznacza przerost, a myśl przewodnia krążka to „życie ludzkie, jako szeroko pojęta wola istnienia”. Fani Comy z pewnością wiedzą też czym są „Dzienniki Michała Dworzanina”. W skrócie – to zapis procesu twórczego grupy dostępny na oficjalnej stronie. Muzyka znalazła się na dwóch płytach CD – co daje dosyć sporą ilość materiału. Pod względem brzmienia jest wręcz niesamowicie różnorodnie. Intensywna gra perkusji, popisy gitarowe, mocne riffy, elementy funku i nu-metalu, soczysta gra basu, trąbki, instrumenty dęte, a momentami nawet rap – nikt nie wmówi mi, że to mało. Mnie do gustu najbardziej przypadła fenomenalna „Wola istnienia...” i „Trujące rośliny” z wyśmienitą solówką gitarową. Melodyjność krążka jest złożona i niejednowymiarowa. Coma nadal nie traci swojego charakterystycznego stylu, ale jednocześnie wspaniale eksperymentuje z brzmieniami. Rogucki sięga po elementy hip-hopu („Wola istnienia...”, „Osobowy”, „Parapet”), nie rezygnuje też z klimatów progresywnych („Ehkart”, „Popołudnia bezkarnie cytrynowe”). W to wszystko wplecione zostają nawet fragmenty kabaretowe („Emigracja”). Z materiałem świetnie współgra głos Piotra Roguckiego. Moim zdaniem frontman Comy to oprócz Piotra Cugowskiego jeden z najlepszych wokalistów rockowych w kraju. Formacja nadal ma wszystko, z czym utożsamiają ją wielbiciele. Poetyckość, melodramatyczność, koncepcje tekstów. Jeśli już mówić o części lirycznej – dla niektórych może to być wydumany i niezrozumiały bełkot. Teksty są bowiem opakowane w przesadne metafory i niemal filozoficzne rozważania. Są oczywiście związane z konceptem albumu, traktują o człowieku, który niejednokrotnie musi zmagać się z losem. Wszystkie kawałki jednak mają swój sens, którego nie sposób wychwycić po jednym przesłuchaniu. Oprócz zdecydowanych plusów, nie można też pominąć ewidentnych wad krążka, które napotyka słuchacz. Przede wszystkim – przeszkadzają mi irytujące przerywniki, które znalazły się na dwóch krążkach. Pseudo – artystyczne pomysły trwają nieraz kilka sekund, ale są zupełnie zbędne i powinny być całkowicie usunięte z albumu. Być może jednak po prostu pasowały do koncepcji grupy. Długość płyty również może zostać uznana za minus – czasem słuchanie niektórych piosenek staje się zwyczajnie męczące. Niektórych słuchaczy może też zawieść charakterystyczny element muzyki Comy – kompozycje na zasadzie „wolne zwrotki, mocny refren”. Te wady nie są wcale wielką przeszkodą – rekompensuje je fantastyczne brzmienie i głos Roguckiego. Podsumowując – „Hipertrofia” to album bezsprzecznie pomysłowy i udany. Na początku słuchania byłam raczej nieufna co do jego zawartości, ale z czasem w pełni go doceniłam. Nieraz przy słuchaniu miałam ciary na skórze. Jak już jednak napisałam, nie jest to krążek łatwy w odbiorze i na pewno nie przypadnie do gustu każdemu. Ze swojej strony jak najbardziej polecam – kawał porządnej muzyki.
wtorek, 01 grudnia 2009
#4 - Błyskawicznie
Wielka trójka Oficjalnej Listy Sprzedaży 1. STING - IF ON A WINTER'S NIGHT 2. HEY - MIŁOŚĆ! UWAGA! RATUNKU! POMOCY! 3. AGNIESZKA CHYLIŃSKA - MODERN ROCKING Nadal nie mogę zrozumieć, czemu album Chylińskiej ciągle jest na tak wysokim miejscu.
sobota, 28 listopada 2009
#3 - Błyskawicznie
Przesłuchiwane- Wspominałam już, że będę chciała zacząć słuchać polskiego podziemia. Jak postanowiłam, tak zrobiłam i zaopatrzyłam się już w kilka pozycji z tego nurtu. 1. Zeus - ("Album Zeusa") 2. Pyskaty ("Pysk w pysk") 3. Ortela Cartel ("Lavorama") 4. Jimson ("Gorączka w parku igieł EP") 5. Dinal ("W strefie jarania i w strefie rymowania") Wymienionych grup albo wykonawców nigdy wcześniej nie słyszałam. Dwa pierwsze albumy to raczej nowości, reszta została wydana wcześniej. Póki co, do gustu przypadł mi Zeus. Dinala jeszcze nie sprawdziłam. Wydarzenie tygodnia - Koncert happysad w Łodzi (28 listopad, Dekompresja). Niestety mnie na nim nie będzie, bo mam osiemnastkę koleżanki (kicz party ;-) ). Liczę jednak na relację koleżanki, która tam pojechała. Chciałabym być na Comie 4 grudnia, a 17 na Myslovitz, ale nie wiem, czy będzie to realne. W każdym razie - Łódź mam blisko, o ile byłby dojazd i fundusze, z chęcią bym się wybrała. Utwór tygodnia - "If you can afford me" Katy Perry. Energetyczny, pozytywny kawałek.
piątek, 27 listopada 2009
Próbne matury z Operonu - wrażenia
Od wtorku, 24 listopada, do piątku włącznie, w całej Polsce (a właściwie w szkołach, które zgłosiły się do programu) trwały próbne matury zorganizowane przez wydawnictwo Operon i "Gazetę Wyborczą". Przez te cztery dni również pisałam wszystkie przedmioty, które będę zdawać w maju. Wtorek, 24 listopad - polski podstawowy, polski rozszerzony Co do podstawy - wydaje mi się, że z tym arkuszem dałam sobie radę. Czytanie ze zrozumieniem było całkiem przystępne, a tematy wypracowań? Temat 1: Rozczarowania romantycznych kochanków. Dokonaj analizy i interpetacji podanych fragmentów "Kordiana" Juliusza Słowackiego oraz "Lalki" Bolesława Prusa i porównaj postawy bohaterów. Zwróć uwagę na postaci kobiet. Uwzględnij znajomość obu utworów. Zdecydowałam się pisać temat drugi - moim zdaniem jest łatwiejszy. Gdybym lepiej pamiętała, o co chodziło w "Kordianie", być może porwałabym się i na pierwszy - nie lubię jednak w ogóle tej książki. Sprawdzałam już klucz do polskiego w necie i większość zrobiłam raczej dobrze. A co z rozszerzeniem? 180 minut to całkiem dużo, żeby napisać wypracowanie. Nie zdziwiłam się, kiedy w dwóch tematach zobaczyłam wiersze. Pierwszy temat dotyczył wiersza Staffa i Tuwima, drugi - "Pieśni XIX" Kochanowskiego i "Sonetu IV" Sępa - Szarzyńskiego. Tutaj też wybrałam drugą propozycję. Pisało mi się nawet lżej i lepiej niż temat z podstawy z "Przedwiośnia" - nie mam pojęcia czemu. Środa, 25 listopad - matematyka podstawowa Cóż, większość osób wie, że matma to moja bardzo słaba strona. Jestem pewna, że nie ustukałam tutaj nawet 15%, nie mówiąc o 30%. Niestety, zadania otwarte były dla mnie diabelnie trudne, w większości nawet ich nie tknęłam. Z zamkniętymi też nie poradziłam sobie dobrze. Powiedzmy sobie szczerze - umiałam za mało na ten arkusz. O ile maturę próbną z matmy z CKE chyba zdałam (była o wiele łatwiejsza), tą zawaliłam całkowicie. Najmniej udany egzamin ze wszystkich próbnych. Czwartek, 26 listopad - niemiecki podstawowy Słuchanie całkiem ok, czytanie trochę trudniejsze. Krótka forma - ogłoszenie i dosyć banalne polecenie napisania o poszukiwaniu pracy. Kompletnie jednak zaskoczyło mnie polecenie napisania listu formalnego. Na lekcji chyba nigdy nie ćwiczyliśmy pisania tej formy. Lepiej czuję się w pisaniu prywatnych... Myślę jednak, że było to zrobione specjalnie, a na prawdziwej maturze pojawi się już list prywatny. W każdym razie - list napisałam, ale pewnie zawaliłam gramatycznie. W sumie jednak jestem całkiem zadowolona. Piątek, 27 listopad - WOS rozszerzony Piątku bałam się najbardziej, nie obawiałam się tak nawet matmy. Lubię WOS, ale mam jeszcze sporo do powtórzenia i ogarnięcia. Nie było jednak tak strasznie, arkusz był dosyć prosty. Pisałam wypracowanie o niżu demograficznym w Polsce, pierwszego tematu nawet bym nie ruszyła. Generalnie - raczej na plus. Wrażenia wrażeniami, ale jakie będą wyniki... To się dopiero okaże. Zresztą, nie ma co panikować - w gruncie rzeczy przecież to tylko próbna, a do maja jeszcze trochę czasu. Klucze do matur można znaleźć np. na stronie Edulandia.pl | |||||||