Chodzi mi o to, aby język giętki, powiedział wszystko, co pomyśli głowa.
http://www.blogroku.pl/freshlook,gw7gv,blog.html
Blog > Komentarze do wpisu
Coma - Hipertrofia

Zrecenzowanie trzeciego krążka Comy odkładałam najdłużej, jak się dało. Wszystko przez to, że moje uczucia były dosyć mieszane. Powiem to już na samym początku – nie jest to album łatwy. Przyznać jednak trzeba, że grupa porwała się na płytę oryginalną, ciekawą, intrygującą i – tak, niezwykłą.

Przede wszystkim – dla zrozumienia całego materiału kluczowy jest fakt, że „Hipertrofia” to koncept album. Pomysł chwalić trzeba, zważywszy na to, że mało kto decyduje się w Polsce na taki krok. Hipertrofia oznacza przerost, a myśl przewodnia krążka to „życie ludzkie, jako szeroko pojęta wola istnienia”. Fani Comy z pewnością wiedzą też czym są „Dzienniki Michała Dworzanina”. W skrócie – to zapis procesu twórczego grupy dostępny na oficjalnej stronie.

Muzyka znalazła się na dwóch płytach CD – co daje dosyć sporą ilość materiału. Pod względem brzmienia jest wręcz niesamowicie różnorodnie. Intensywna gra perkusji, popisy gitarowe, mocne riffy, elementy funku i nu-metalu, soczysta gra basu, trąbki, instrumenty dęte, a momentami nawet rap – nikt nie wmówi mi, że to mało. Mnie do gustu najbardziej przypadła fenomenalna „Wola istnienia...” i „Trujące rośliny” z wyśmienitą solówką gitarową. Melodyjność krążka jest złożona i niejednowymiarowa. Coma nadal nie traci swojego charakterystycznego stylu, ale jednocześnie wspaniale eksperymentuje z brzmieniami. Rogucki sięga po elementy hip-hopu („Wola istnienia...”, „Osobowy”, „Parapet”), nie rezygnuje też z klimatów progresywnych („Ehkart”, „Popołudnia bezkarnie cytrynowe”). W to wszystko wplecione zostają nawet fragmenty kabaretowe („Emigracja”). Z materiałem świetnie współgra głos Piotra Roguckiego. Moim zdaniem frontman Comy to oprócz Piotra Cugowskiego jeden z najlepszych wokalistów rockowych w kraju.

Formacja nadal ma wszystko, z czym utożsamiają ją wielbiciele. Poetyckość, melodramatyczność, koncepcje tekstów. Jeśli już mówić o części lirycznej – dla niektórych może to być wydumany i niezrozumiały bełkot. Teksty są bowiem opakowane w przesadne metafory i niemal filozoficzne rozważania. Są oczywiście związane z konceptem albumu, traktują o człowieku, który niejednokrotnie musi zmagać się  z losem. Wszystkie kawałki jednak mają swój sens, którego nie sposób wychwycić po jednym przesłuchaniu.

Oprócz zdecydowanych plusów, nie można też pominąć ewidentnych wad krążka, które napotyka słuchacz. Przede wszystkim – przeszkadzają mi irytujące przerywniki, które znalazły się na dwóch krążkach. Pseudo – artystyczne pomysły trwają nieraz kilka sekund, ale są zupełnie zbędne i powinny być całkowicie usunięte z albumu. Być może jednak po prostu pasowały do koncepcji grupy. Długość płyty również może zostać uznana za minus – czasem słuchanie niektórych piosenek staje się zwyczajnie męczące. Niektórych słuchaczy może też zawieść charakterystyczny element muzyki Comy – kompozycje na zasadzie „wolne zwrotki, mocny refren”. Te wady nie są wcale wielką przeszkodą – rekompensuje je fantastyczne brzmienie i głos Roguckiego.

Podsumowując – „Hipertrofia” to album bezsprzecznie pomysłowy i udany. Na początku słuchania byłam raczej nieufna co do jego zawartości, ale z czasem w pełni go doceniłam. Nieraz przy słuchaniu miałam ciary na skórze. Jak już jednak napisałam, nie jest to krążek łatwy w odbiorze i na pewno nie przypadnie do gustu każdemu. Ze swojej strony jak najbardziej polecam – kawał porządnej muzyki. 

środa, 02 grudnia 2009, losandziosxd

Komentarze
Gość: Św. Ratciszek, abho83.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/03 17:47:31
Droga Andziu!
Z polskich frontmentów to poza Cugowskim najlepszy jest także Taff z Rootwater czy Black River. Natomiast co do Comy - nie wiem, czy cokolwiek słyszałem, może i tak, nie bardzo rozumiem fenomen tego zespołu.

A jeśli o mojego bloga chodzi, to zacząłem starać się o jego jakość - już masz dwa (wyłączając intro) sensowniejsze wpisy ;).
-
Gość: Św. Ratciszek, abic132.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/04 19:45:09
Droga Andziu!
Napisz coś nowego ;[.
-
Gość: gochu, 87-205-207-29.adsl.inetia.pl
2009/12/11 17:40:17
wadą tego krążka jest to, że powstał. a na polskiej scenie nie brak na prawdę dobrych frontmenów. nawet lepszych od Taffa. ;]
-
Gość: jaaa, ddt212.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/20 22:36:53
No jasne, krytyka wszystkiego co powstaje, tak jakby kogoś zmuszali do kupienia krążka i słuchania go. Skoro chcieli, to go wydali. Mnie bardzo przypadł do gustu, a samą Comę trzeba podziwiać za odniesienie sukcesu w kraju ludzi, którzy krytykują wszystko i mają popularność, choć ciągle słyszą 'Coma to słabizna, nie wiem czemu się wybili'.
Czemu wypowiadacie się na temat zespołu, którego nie lubicie? Bez sensowne wyrażanie zdania, taką postawą nie podejmujecie żadnego interesującego tematu związanego z tym postem na blogu, czyli ich nową płytą.