|
Blog > Komentarze do wpisu
happysad - Mów mi dobrze
Maciek Kurowicki, wokalista zespołu Hurt, zapytany kiedyś w wywiadzie, za co lubi happysad, odpowiedział – „Kuba pisze zgrabne piosenki. Lubię je za ciepłe miłosne teksty, które fajnie opisują relacje damsko-męskie”. To fakt. Też za to cenię happysad. Do tej zalety dodałabym jeszcze niezwykłą melodyjność, której nierzadko brakuje podobnym zespołom. Jak prezentuje się najnowszy longplay grupy pt. „Mów mi dobrze”? Na krążku nie znajdzie się przebojów typu „Zanim pójdę” czy „Łydka” znanych z poprzednich wydawnictw. Co z tego jednak, skoro słuchacz jest niemal atakowany pozytywną energią i świeżością bijącą z albumu? Moim fawotytem od pierwszego przesłuchania jest numer „Kostuchna” z wpadającym w ucho refrenem. Reszta jest nieco w tyle, chociaż nie aż tak, żeby powiedzieć, że kawałki są nudne bądź słabe. Do zespołu dołączył Daniel Pomorski, który wzbogacił brzmienie zespołu o takie instrumenty jak akordeon, trąbka i klawisze. happysad zaprosił też do współpracy Kasię Gierszewską z formacji trzydwa%UHT, towarzyszącą Kubie Kawalcowi w niektórych piosenkach. Obecność nowych instrumentów obok niestandardowych gitar dodała niesamowitej, autentycznej energii. Powoduje to, że całości słucha się z uśmiechem na ustach. Obok żywiołowych, pełnych witalności kawałków znajdują się również wolniejsze – typu „Taką wodą być” czy „Lęki i fobie”. A jak „Ouka” radzi sobie w warstwie tekstowej? Czasem bywa nawet refleksyjnie – np. w numerze „Nie ma nieba” – „Nie, bo tu nie ma nieba, jest prześwit między wieżowcami, a serce to nie serce, to tylko kawał mięsa”. Znaleźć można też ciekawe konstrukcje zdań („Ciało i rozum w permanentnej niezgodzie”). Niestety, zdarzają się też momenty słabsze lirycznie, trącące banałem i naiwnością, ale nie ma to wpływu na odbiór krążka. Kawalec bowiem pisze bezpośrednio i bezpretensjonalnie, co według mnie jest wielkim plusem. wtorek, 24 listopada 2009, losandziosxd
Komentarze
2009/11/29 19:47:35
niecały miesiąc po promocji albumu, byłam na koncercie.
połowa z nas nie znała tekstów nowych piosenek i krzyczeliśmy o starsze kawałki na Łydce to po prostu płakałam mój faworyt to zdecydowanie "w piwnicy u dziadka" a płyta, jak każda inna; wciąż i niezmiennie zaskakuje ;) pozdrawiam |
na koncercie dali radę, wszystko fajnie, ale...
to już nie jest happysad. to jest kulto-akurat.
szkoda.
ale moją miłość i na najbliższym, 10 już koncercie dostaną.