|
Blog > Komentarze do wpisu
Agnieszka Chylińska - Modern Rocking
Czekasz na płytę tej cipy tyle lat! A ona se, kurwa, leci w chuja! (cytat świadomie nieocenzurowany) Kiedyś, w taki właśnie sposób Agnieszka Chylińska wyraziła się w wywiadzie dla Antyradia o Edycie Bartosiewicz. Nie chcę, oczywiście, nazywać artystki epitetem z powyższego cytatu, ale reszta zdania całkowicie, choć kolokwialnie, obrazuje moje uczucia po przesłuchaniu nowego albumu Chylińskiej – „Modern Rocking”. Nie będę ukrywać, że na ten album czekałam z wielką niecierpliwością. W międzyczasie, jeszcze przed premierą, natknęłam się na setki postów internetowych „prokuratorów”, przepowiadających sprzedanie się wokalistki i jej rychły koniec na rynku muzycznym. Nie zwracałam na to uwagi, lecz po wysłuchaniu singla „Nie mogę cię zapomnieć”, byłam w szoku. Przyznaję - przyzwyczaiłam się do rockowego wizerunku artystki. Wcale nie spodziewałam się, że nagra album jak za czasów grupy O.N.A. lub solowego projektu Chylińska, bo jest dojrzałą, 33 – letnią kobietą, i oczywistym jest, że nie może w kółko nagrywać tego samego (zresztą samo to byłoby sztuczne), ale kompozycja dance? Byłam rozczarowana singlem, choć potem, gdy ciągle gościł w moich głośnikach, całkiem się do niego przekonałam. Przejdę jednak do rzeczy. 23 października „Modern Rocking” pojawił się na rynku. Album zawiera tylko 9 kawałków, co w sumie przekłada się na ciut więcej niż pół godziny słuchania. Za produkcję odpowiada Plan B – Bartek Królik i Marek Piotrowski, duet znany głównie ze współpracy z Sistars. Panowie spisali się jak najbardziej, muzycznie jest całkiem ciekawie. Dźwięki, z małymi wyjątkami, są wydobyte za pomocą komputerów, MPC, klawiszy i syntezatorów. Gdzieniegdzie słychać także perkusję i gitarę elektryczną. Pomimo tego, melodie nie są nużące. Płytę określiłabym mianem ‘electro popu’, chociaż słowo ‘dance’ również znakomicie pasuje. Największy paradoks? Singlowy utwór, który na początku niemile mnie zaskoczył, okazał się najmocniejszym punktem albumu. Oprócz niego, całkiem przyjemny jest track pt. „Niebo”, którego mogę słuchać wielokrotnie, raz za razem. Warstwy tekstowej nie da się nazwać inaczej jak słowem – tragedia. Chylińska jest aż do bólu monotematyczna, wszystkie piosenki skierowane są do mężczyzny i traktują o relacjach damsko-męskich. Dodam, że nie są to lovesongi z pomysłem, wersy śpiewane przez Agnieszkę są płytkie i, często sztuczne. Nieraz męczyłam się, słuchając tekstów w stylu „Znowu kwas, znowu mi myjesz głowę, słucham jak wymyślasz kłamstwa nowe”. Metamorfozy nie zawsze wychodzą na dobre. „Modern Rocking”, to, moim zdaniem, największe rozczarowanie muzyczne roku. Dziwię się, że artystka z takim potencjałem i doświadczeniem, wydała tak słaby materiał. Nie mniej jednak, wiem, że pewnie wielu osobom się spodoba, bo mimo płycizny tekstowej brzmi profesjonalnie. Zresztą, krążek w pierwszym dniu sprzedaży osiągnął status Złotej Płyty. Niestety, ja tego w ogóle nie kupuję. Fanką Chylińskiej jestem i będę nadal, ale mam wielką nadzieję, że takie „niespodzianki” jak nowa płyta nie będą już miały miejsca w jej karierze.
poniedziałek, 02 listopada 2009, losandziosxd
Komentarze
Gość: jacek cygan, 81.26.8.2*
2009/11/02 17:59:32
Nowa Chylińska na nie, i jeszcze długo długo nie, pozdrawiam autorke recki,good luck :)
Gość: ewka el., chello089079212216.chello.pl
2009/11/02 18:46:07
no kochana, bardzo dobrze piszesz. oczywiście, że tak. metamorfozy tylko żeby być bliżej tego co akutalnie na czasue wychodzą wszystkim na zle.
ech, jakby tak można było zostać przy swoim prawdziwym pierwotnym imidżu a nie lecieć za kasą i piszczacymi 14stkami.
Gość: , terminal-1-129.retsat1.com.pl
2009/11/04 17:26:14
teksty rzeczywiście są fatalne, ale cała reszta jest na naprawdę dobrym poziomie.
|